piątek, 10 maja 2013

To już tylko 58 dni! Pamiętam jeszcze jak na liczniku było 100 i wydawało mi się, że to nigdy nie zleci, ale leci i to bardzo szybko. Nim się obejrzałam od ostatniego posta minęło 31 dni! Za kolejne 31 dni zostanie mi już tylko 27. Nie spodziewałam się, że to minie w takim tempie. Póki co nie mam za bardzo czasu na rozmyślanie o wyjeździe bo sesja już zaraz, a ja muszę ją zdać w pierwszym terminie. Challenge accepted! Musze spiąć dupę bo niezdana sesja równa się rok w plecki, albo żegnaj US! A tego nie chcemy. Czasem jak znajdę chwile i pomyśle o wyjeździe to zaczynam się bać. Cieszę się też strasznie, ale już teraz jak pomyśle, że muszę wszystkich zostawić to chce mi się ryczeć. Dlatego na razie wole skupić się na nauce, która już i tak mnie  dość stresuje. Czas na stresowanie się USA przyjdzie po sesji.
Ostatnim momentem, w którym mogłam wyjechać z moimi znajomymi była majówka. I oczywiście wykorzystaliśmy to. Później zostanie mi bardzo mało czasu z nimi wszystkimi. Najbardziej ubolewam nad tym, że z moja best friend zobaczę się dopiero na początku lipca po naszych sesjach. Aż ciężko mi w to uwierzyć, że zobaczę ją tylko na kilka dni przed moim wylotem. Co do majówki wybraliśmy się na Kaszuby. Niby miało być tam najzimniej, ale codziennie mieliśmy słońce więc nie ma co narzekać. Gdybyśmy tylko nie zamarzali w domku byłoby świetnie! W drodze powrotnej pojechaliśmy jeszcze nad morze. Bardzo mi na tym zależało bo już nie będę miała więcej okazji pojechać nad nasze morze, a co roku jeździłam tam chociażby na weekend.
Jak wróciłam z majóweczki rozmawiałam na Skype z W. Trwało to jakieś 20 minut bo spieszyła się do pracki, ale później przez jakaś godzinę rozmawiałam z J ich obecną au pair. Strasznie ją polubiłam. Już miałam okazje z nią rozmawiać, ale teraz, aż nie mogłyśmy przestać tak się rozgadałyśmy. Opowiadała mi o trudnych początkach. O tym jak rodzinka pomogła jej przez to przejść, a przede wszystkim W. Mówiła, że chłopcy na początku oczywiście sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić. Ale jak już wyznaczy się im granice to są raczej posłuszni. Choć bywają gorsze dni jak to z Amerykańskimi dziećmi. Jak się ich czymś zajmie to jest ok, ale jak siedzą i się nudzą to dostają na głowę. Mówiła też, że strasznie jej przykro, że już za 2 miesiące musi wracać do domu. Bo stany są super i będzie tęskniła za ludźmi, których tam poznała i za host rodzinka. W ogóle jaki pech, że ja przyjeżdżam do domu hostów 12 lipca jakos o 10, a ona o 8 wyjeżdża na swój trip. Na szczęście wpadnie jeszcze na dwa dni do Patchogue przed powrotem do domu, żeby się pożegnać ze wszystkimi. :) Pisałam tez ostatnio z au pair moich hostów z PL. Planuje wpaść do US w wakacje, ale nie jest jeszcze pewna i próbuje ja namówić na to, żeby jednak się zdecydowała. Mam nadzieję, że przyjedzie bo ja też bardzo polubiłam. Przemiła dziewczyna. W pewnie by umarła ze szczęścia jakby ona przyjechała bo nie widziała jej już od 3 lat i strasznie nad tym ubolewa. Także trzymajcie kciuki!


Nasze morze.




xoxo

6 komentarze:

  1. to będzie dla nas cudowny rok, ja to czuję! A Twoja W. jest wspaniała!!! Muszę ją poznać, koniecznie ;) Jakoś pewnie wrzesień/październik będę w CT to Cię odwiedzę na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daleko do siebie nie bedziemy mialy wiec na weekendziki bedziesz mogla nawet czesciej wpadac :D

      Usuń
  2. Stara, Twoja rodzina jest dla Ciebie idealna <3 lepiej trafić nie moglas !

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z tobą czas leci bardzo szybkoo! do mojego wyjazdu też tylko 58 dni aaaaaaaaa i też się troszkę boję ;d
    Powodzenia w nadchodzącej sesji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja rodzinka brzmi idealnie :) I oby tak było po przyjeździe, tzn. będzie tak na pewno :)
    A jo już niedługo, czas przyspiesza ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. czas leci teraz szybko, a co dopiero w USA ;pp

    OdpowiedzUsuń