poniedziałek, 29 lipca 2013

Wiem, że długo nie pisałam, ale ciężko było znaleźć czas. Jak już miałam wolną chwile to, albo Skype, albo starałam się gdzieś wychodzić.  Większość z was będzie zaskoczona, ale jestem w domu, w Polsce od wczoraj. Równo po 3 tygodniach w Stanach wróciłam. Pomyślicie pewnie, że jestem walnięta i będziecie na mnie nieźle psioczyć. Pewnie też bym tak wcześniej pomyślała  o kimś kto wreszcie po 3 latach starań spełnia swoje marzenie tylko po to, żeby po 3 tygodniach z tego zrezygnować. Rzeczywiście zwiedzenie stanów to nadal moje marzenie, ale niestety obrałam złą drogę, żeby tego dokonać. Zwyczajnie nie odpowiada mi życie w Ameryce. Nigdy nie mogłabym tam mieszkać. Nie dla mnie mieszkanie z obcymi ludźmi tym-bardziej w USA. Tym bardziej, że moi hości chcieli, żebym spędzała z nimi sporo czasu, a w końcu nie po to tam poleciałam. Ale pewnie, gdybym tak bardzo chciała tam być nagiełabym się, postarała dostosować, ale myśl, ze mam tam spędzić rok w ogóle mnie nie cieszyła. Nawet wizja wyjazdu na Hawaje w niedalekiej przyszłości. Nic mnie tam nie cieszyło. Ani przez chwilę. Opiekowanie się Amerykańskimi dziećmi też nie było najfajniejszą sprawą na świecie. No i zdałam sobie sprawę, że jestem chyba za bardzo związana z ludźmi, żeby cieszyć sie podbojami Ameryki bo jednak nieważne gdzie jestem, a ważne z kim. Kilka róznych czynników sprawiło, ze spakowałam walizki i przyleciałam do Polski. I moge tylko powiedzieć, że to najlepsze comogłam zrobić dla siebie. W życiu nie byłam tak szczęśliwa. Prawdziwie szczęśliwa. To nie była ekscytacja, która towarzyszy nam przy wyjeździe do US. Wiem, że podjęłam słuszną decyzje. Wiem, że byłam tam tylko chwilę, ale przez tą chwilę nauczyłam sie co jest dla mnie w życiu najważniejsze i dowiedziełam się o sobie sporo rzeczy. Także niczego nie żałuję.
Opisze jeszcze niedługo co nie podobało mi się tam najbardziej.
xoxo


Next
This is the most recent post.
Previous
Starszy post

10 komentarze:

  1. Uważam, że dobrze, że rodzina chciała spędzać więcej czasu powinnaś dać im szanse ja na twoim miejscu została bym jeszcze troche.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ze dorbze na poczatku bo trzeba sie poznac. Ale u mnie to by nie bylo tylko na poczatku. I tu nie chodzilo tylko o rodzinke. Ja nie chcialam tam byc. Nawet minimalnie. Caly czas bylam tam w stresie. Schudlam 8kg

      Usuń
  2. doskonale cie rozumiem, zawsze słuchaj serca i nie patrz na innych:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i dobrze Kochana! To Twoja decyzja... Ale zadziwia mnie ostatnio sytuacja Polek w USA... Bardzo dużo osob wraca po krótkim czasie. I nie mowie tu tylko o Tobie, ale wiele Au Paierek jest w rematchu, badz są z rodzin niezadowolone lub inne sytuacje sprawiaja, ze wracaja... No szkoda tego wszystkiego, ale widocznie tak ma byc !! Głowa do góry ! :);*

    OdpowiedzUsuń
  4. Domiii z kim ja będe teraz imprezowała na LI? :<
    Ale tak szczerze mówiąc to całkowicie Cie rozumiem i pewnie na Twoim miejscu zrobiłabym tak samo. Nie ma nic gorszego niż męczenie się gdzieś ot tak, dla zasady, tym bardziej jeżeli chodzi o mieszkanie z obcymi ludźmi. No i jednak wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja średnio.. Wiedziałaś przecież, że będziesz mieszkała z obcymi ludźmi, a poza tym 3 tygodnie to jest dopiero początek przecież, więc to logiczne, że hości chcieli Ci wszystko pokazać. Powinnaś się raczej cieszyć z tego, że chcieli spędzać z Toba czas niż mieli by Cie kompletnie w dupie.
    Oczywiste jest to, że jechałaś do pracy, a nie na wakacje tak na prawdę.
    Ehh.. trzeba się najpierw zastanowić niż podejmować poważne decyzje.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu nie chodzi tylko o hostow czy o prace. uwierz mi, ze wiedzialam ze jade tam do pracy, a nie na wakacje. i nie byla to pierwsza praca w moim zyciu, ani tez najciezsza. a co do spedzania czasu z hostami to pewnie swietnie, ze na poczatku nie maja cie w dupie, ale moi zapowiedzieli mi, ze jesli bd wychodzila za czesto zrobia mi limit na samochod. fajnie jakbym wychodzila tak 2-3 razy w tygodniu, zebym nie wyjezdzala na weekendy az tak czesto, nie siedziala za duzo w swoim pokoju. i tu nie chodzilo o pierwsze dwa tygodnie tylko o caly rok. Poza tym praca pracą, ale jesli w wolnym czasie nie moge robic tego na co mam ochote to to juz nie jest dla mnie komfortowa sytuacja. Zastanawialm sie nad tym wyjazdem od 2 lat moze 3. Przemyslalam wszystkie za i przeciw, wiedzialam na co sie pisze, ale nie moglam przewidziec tego, ze kompletnie nie spodoba mi sie zycie w Stanach i ze bd sie tam czula tak jak sie czulam.

      Usuń
    2. A ja zgadzam się z "jujka". Uważam, że Twoja decyzja była zwyczajnie niedojrzała. I zdecydowanie 3 tygodnie to za mało na podejmowanie takiej decyzji. Oraz ocenianie ludzi i życia w Stanach, co Ty wiesz o mieszkaniu w USA po 3 tygodniach? NIC. I mówię to z tej samej perspektywy- au pair.

      Usuń
    3. A ja uwazam, ze moje zycie jest zbyt krotkie, zeby robic cos wbrew sobie i byc nieszczesliwym. Od momentu, w ktorym wyladowalam w US wiedzialam, ze to nie to. Kazdego dnia sie w tym utwierdzialam. To nie bylo miejsce, w ktorym chcialam zyc. I nie mialam zamiaru sie tam meczyc tylko dlatego, ze skoro zadeklarowalam sie, ze zostane na rok to musze to zrobic. I bardzo sie ciesze, ze tam pojechalam bo przynajmniej zrozumialam pare waznych rzeczy. Pomimo, ze byl to krotki wyjazd nauczyl mnie sporo. Poza tym do powrotu zmusila mnie jeszcze jedna sytuacja, ale nie bd sie nad nia rozwodzic bo to moje sprawy prywatne.

      Usuń
    4. Moim zdaniem, to nie chodzi o Stany i o życie tam, bo jak ktoś wyżej mądrze powiedział, nie masz pojęcia o życiu tam po 3 tygodniach. Tobie chodziło po prostu o tęsknotę a każdy minus jaki się pojawił, był po prostu wymówką, żeby wracać do swoich bliskich. Napisałaś, że jak już wylądowałaś w Stanach to wiedziałaś, że to nie jest to.. Lotnisko raczej nie zadecydowało o tym, czy ci się tam spodoba, czy nie. Tylko Twoja tęsknota. Jeżeli miałabyś się z tego powodu tam męczyć, to dobrze, że wróciłaś, bo unieszczęśliwiłabyś nie tylko siebie, ale i rodzinę, u której mieszkałaś.
      Powodzenia w życiu. ;)

      Usuń