poniedziałek, 8 lipca 2013

Jestem w USA. Nie czuje tego jeszcze, a powinnam już sikać z radości, wiem. Poczuje pewnie w czwartek jak będę w NY! Pożegnanie było ciężkie. Na lotnisku wszyscy ryczeli to i ja ryczałam. I było to najcięższe  pożegnanie ever. Nie mam za bardzo tu czasu więc więcej napisze jak będę już u Hostów. A za 3 godzinki poznam już moja Host Family bo przyjeżdżają do mnie. xoxo



6 komentarze: