Everything's gonna be alright.
Jestem juz u rodzinki od wczoraj. Póki co jest super, a jednocześnie dość ciężko. Najgorszy był dzisiejszy poranek. Obudziłam się i pomyślałam co ja tutaj robię? Wszystko jest takie obce. Tak daleko od domu, rodziny, chłopaka, przyjaciół. Ale Skype na szczęście poprawił mi humor. Pogadałam troch z Hostką i jest lepiej. Wiem, że będzie tylko lepiej. Musze się po prostu przyzwyczaić do nowych ludzi do języka. Chłopcy póki co mnie lubią. Starszy cały czas się tulił do mnie wczoraj. Młodszy już też się otwiera. Gramy cały czas w bierki, które im kupiłam. Nie mogę narzekać naprawdę. Są dla mnie bardzo mili. But still początki są trudne. Wstawię dłuższą notkę jakoś w tygodniu i opisze lot szkolenie etc. Bo dziś nie mam za bardzo czasu, a chciałam dać tylko znać, że jest ok :)
Ja jestem tu 2 tygodnie a dopiero teraz zaczełam sie tak otwierac i oni w sumie tez :) Bo tak to o dzieciakach gadalismy tylko a teraz to o wszystkim - moje zainteresowania itp :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Ciebie, i czekam na te wpisy ociekające samą radością :)
OdpowiedzUsuńWiadomo, że początki zawsze są trudne, ale zdumiewające że dzieciaki już się na Ciebie otwierają pierwszego dnia, musisz być wspaniałą osobą skoro tak, i już samym wyglądem dawać do zrozumienia że jesteś godna zaufania, pozdrawiam :)